Szukając książki o finansach osobistych natknąłem się na tytuł, który aż „krzyczał”, że to ta tematyka. Była to książka „Twoje pieniądze” napisana przez Philippa J. Müllera. Na okładce książki widnieje portfel oraz hasło „finanse osobiste dla każdego”, zatem czy to jest książka, której szukałem? Zaraz się o tym przekonasz.

[…] jeśli ludzie sami nie zadbają o swoje finanse, to jako siedemdziesięcio- czy osiemdziesięciolatkowie rzeczywiście będą żebrać na ulicach. Nie w ponurym filmie science fiction, ale naprawdę. Nie za 100, ale za 30 lat.

„Twoje Pieniądze” Philipp J. Müller

„Twoje pieniądze” jest książką wydaną w oryginale po niemiecku i na ten konkretnie rynek skierowaną (co często widać w przykładach liczbowych). Jej autorem jest przedsiębiorca, milioner, edukator finansowy i właściciel akademii finansowej PJM Investment Akademie GmbH Philipp J. Müller, który sam siebie przedstawia jako eksperta w dziedzinie finansów, ale także osobę zamożną, której jednak pieniądze nie zawróciły w głowie.

Twoje Pieniądze Philipp Muller okładka

Książka składa się z 5 części i od razu zaznaczę, że te części są zupełnie nierówne. To moje subiektywne zdanie, ale książka wzbudziła we mnie bardzo ambiwalentne odczucia. Niektóre części są moim zdaniem po prostu kiepskie i nie wynika z nich absolutnie nic, a inne faktycznie dają okazję do refleksji i przedstawiają pewną wartość dla czytelnika.

Część pierwsza, zajmująca około 50 stron, to tak naprawdę wstęp, a na dodatek wstęp, który można całkowicie pominąć. W tej części autor opowiada kilka historyjek ze swojego życia. Phillip trochę żali się, że szkoła niczego nie uczy nas o finansach i w tej dziedzinie jesteśmy zdani tylko na siebie, dlatego on po osiągnięciu sukcesu w biznesie podjął się nowego zadania w postaci edukowania ludzi (poprzez organizowanie płatnych szkoleń). Generalnie pomijając tę część książki niewiele się straci.

Kolejne rozdziały opowiadają o nastawieniu do pieniędzy oraz jak można je poprawić. Autor „podrzuca” lepsze i gorsze porady, jak można poprawić swoją sytuację finansową, oraz opisuje, jakie cechy mają osoby dobrze radzące sobie z pieniędzmi i przedsiębiorcze. Nie jest to może nic zbytnio odkrywczego, ale jest w porządku.

Liczby z kapelusza

Problemy zaczynają się pojawiać, gdy podawane są liczby. Już nawet na poziomie budżetowania i odkładanie oszczędności autor potrafi bardzo nonszalancko podchodzić do kwestii okresów i tego, ile faktycznie potrzeba czasu na zrealizowanie wskazówek z jego przykładów. Na przykład uzbieranie poduszki bezpieczeństwa na bazie jego parametrów powinno zająć około 3 lat, ale czytając można odnieść wrażenie jakby osobie w przykładzie zajęło to miesiąc. Następnie autor przytacza jakieś procenty z powietrza na temat inwestowania w akcje (wszystko oparte jedynie o indeks Dow Jones za dwa okresy 30-letnie – które mają być benchmarkiem na wszystko). Podobnie przy inwestowaniu w ETFy, autor nie podając żadnego konkretnego ETFu lub indeksu (ani źródła), po prostu rzuca procent z powietrza. Dodatkowo w dalszych rozdziałach „zdradza” (z grubsza opisuje) swoją strategię inwestycyjną, której szczegóły można oczywiście poznać na jego szkoleniach. Jednocześnie zaznacza, że zapewnia ona stabilne 1%-3% zwrotu miesięcznie (czyli 10-30% rocznie). Naprawdę niesamowite wyniki, bijące na głowę największych inwestorów i pewnie jakieś 99,9% wszystkich uczestników rynków finansowych.

Twoje pieniądze Phillip Muller

Nie wiem, czy będzie to duży spoiler, ale jego koncepcja zupełnie nie jest odkrywcza i bazuje głównie na połączeniu inwestowania w opcje i akcje. Korzysta z takich strategii jak między innymi protective-put, czyli nic czego rynek finansowy by nie znał od lat. Inną strategią, którą poleca jest np. ogólnikowe podejście do inwestowania w „dobre” spółki dywidendowe. Jak sam autor podkreśla, to nie jest książka o inwestowaniu – ja też podkreślę, że w temu celu na pewno nie warto jej kupować. Czy jest w niej w takim razie coś wartego uwagi?

Co książka robi dobrze?

Jak już zaznaczyłem, miałem ambiwalentny stosunek do książki. Powyżej wypisałem jej wady, natomiast książka posiada kilka moim zdaniem ciekawych aspektów. Przez większość czasu autor krąży wokół psychologii pieniędzy i podejścia mentalnego do finansów w ogóle. Jeśli więc czytelnik ma złe nastawienie do pieniędzy i budowania bogactwa, to ta książka może mu pomóc je zmienić. Autor podkreśla też, że sami musimy znać się na finansach i nie wyręczy nas w tym żadna osoba w okienku w banku lub doradca finansowy. Trzeba sobie uświadomić, że żyjemy w gospodarce kapitalistycznej i pieniądze są nam potrzebne do życia. Wynika z tego, że musimy mieć o nich jakieś pojęcie lub stosować chociaż elementarne zasady zarządzania nimi – autor proponuje stosowanie między innymi systemu koszyków (zilustrowanych w książce jako garnki; faktycznie po niemiecku ta koncepcja nazywa się „strategią pięciu garnków” 🙂

Twoje pieniądze Phillip Muller

Osobiście uważam, że najlepsza jest ostatnia część książki i to ona dostarczyła mi najwięcej refleksji na temat tego, co faktycznie oznacza być bogatym, czy też, jak autor to określa, „zamożnym”. Po co dążymy do tych wszystkich pieniędzy? A przede wszystkim, po co nam ta cała upragniona finansowa wolność? Jest to rozdział moim zdaniem najbardziej głęboki i osoby, które mają już trochę pieniędzy lub bardzo mocno dążą do finansowej wolności/niezależności, koniecznie powinny go przeczytać.

Dodam dygresję, że okładka książki zrobiona jest z bardzo ciekawego tworzywa. Nie wiem co to jest, ale w dotyku jest super i zdaje się być bardzo trwałe – chciałem o tym wspomnieć, bo poprawia to zdecydowanie komfort czytania.    

Czytać czy nie czytać?

Moim zdaniem jest to przeciętna pozycja na temat finansów osobistych. Niestety mało tutaj praktycznych rad, a wiele historyjek i trochę wodolejstwa. Autor na pewno ma rację, że trzeba się w tej dziedzinie edukować i jeśli ktoś nigdy w życiu o finansach osobistych nie czytał, to może coś z tej książki wyciągnąć, choć może się trochę zrazić niewielką ilością treści w stosunku do objętości. Książka jako poradnik inwestycyjny jest bardzo słaba. Osobom faktycznie zagubionym finansowo, które źle myślą o pieniądzach i traktują ich zarabianie jako wręcz coś niemoralnego, książka może pomóc trochę zmienić zdanie (nie mówię, że koniecznie rozwieje wszelkie wątpliwości, ale pokaże inny punkt widzenia). Jeśli tak jak ja, przeczytaliście prawie wszystko, co można o finansach osobistych na polskim rynku przeczytać i chcecie więcej, to możecie po „Twoje Pieniądze” sięgnąć, choć gdybym tworzył ranking książek o finansach, nie znalazłaby się w nim zbyt wysoko.