Jeszcze kilka lat temu pewnie odpowiedziałbym bardzo krótko: nie warto. Inwestując w akcje mamy przecież trzy główne korzyści: udział w majątku spółki, prawo do zysku, czyli dywidendy, oraz prawo głosu. I umówmy się — dla drobnego akcjonariusza ten trzeci punkt brzmi trochę jak żart. Bo co niby zmieni mój jeden głos na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy (WZA)? Mam poświęcić czas, czasem jeszcze pieniądze na dojazd, żeby finalnie mój głos zginął gdzieś w tabelce? No właśnie.
Czy głos drobnego akcjonariusza naprawdę ma znaczenie?
Gdybym miał patrzeć wyłącznie przez pryzmat głosowania, temat byłby zamknięty. Nie warto, dziękuję, można się rozejść. Tylko że po moich własnych doświadczeniach z WZA trochę zmieniłem zdanie. Nie twierdzę, że każde Walne będzie fascynującą przygodą inwestycyjną, bo pewnie nie będzie. Ale uważam dziś, że udział w takim wydarzeniu może dać coś, czego nie znajdziemy w samym raporcie rocznym.
Zarząd z bliska, czyli coś więcej niż tabelki
I nie, nie chodzi o żadne tajne informacje. Zarząd nie powie na Walnym niczego, co nagle powinno wystrzelić kurs akcji w kosmos. Takie rzeczy po prostu nie mogą się wydarzyć. Chodzi raczej o coś bardziej przyziemnego, ale moim zdaniem bardzo wartościowego: możesz zobaczyć ludzi stojących za biznesem. Posłuchać, jak mówią o spółce, co uznają za szanse, czego się obawiają, jak odpowiadają na pytania i jak reagują, gdy temat robi się mniej wygodny.
Czasem sama odpowiedź jest ważna, ale czasem jeszcze więcej mówi sposób jej udzielenia. Ton, pewność siebie, konkret albo jego brak. To są rzeczy, których nie wyczytamy z prezentacji inwestorskiej. A przynajmniej ja mam poczucie, że taki kontakt daje zupełnie inny obraz spółki niż suche tabelki i komunikaty.

Moje doświadczenie jest oczywiście ograniczone, bo dwukrotnie byłem na Walnym Grupy Kapitałowej Immobile. Od razu zaznaczam: nie wiem, czy to jest standard rynkowy. Mam raczej podejrzenie, że niekoniecznie. Natomiast w tym konkretnym przypadku spółka naprawdę dobrze traktuje akcjonariuszy mniejszościowych i widać, że chce ich zachęcić do udziału w wydarzeniu.
Dodatkowym plusem jest to, że na miejscu można spotkać osoby związane z Portalem Analiz i innych inwestorów, którzy naprawdę żyją tematem. Wiecie, takich ludzi, z którymi można rozmawiać godzinami o spółkach, strategiach, błędach, psychologii inwestowania i o tym, dlaczego znowu człowiek zrobił coś, czego przecież miał już nigdy nie robić.
Największa wartość WZA? Rozmowy z innymi inwestorami
Właśnie to jest dla mnie największa wartość WZA z perspektywy inwestora indywidualnego. Nie głosowanie. Nie poczucie, że zaraz zmienię losy spółki. Tylko rozmowa z innymi ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania, ale często zupełnie inne doświadczenia. Jeśli na co dzień nie macie z kim pogadać na żywo o inwestowaniu, to Walne może być bardzo ciekawym miejscem.

Czy warto iść na Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy? Moja odpowiedź
Czy więc warto brać udział w Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy? To zależy, po co tam jedziesz. Jeśli po to, żeby jednym głosem zmienić decyzje większościowego akcjonariusza albo wyciągnąć od zarządu sekretne informacje, to szkoda Twojego czasu. Jeśli jednak chcesz lepiej poznać ludzi stojących za biznesem, zadać pytania, posłuchać odpowiedzi i porozmawiać z innymi inwestorami, to moim zdaniem warto spróbować.
Z biegiem lat coraz bardziej doceniam takie zwykłe rozmowy. Kiedyś patrzyłem na inwestowanie bardziej przez pryzmat liczb, wyników i wycen. Dziś nadal uważam, że analityka jest ważna, ale coraz mocniej widzę, jak ogromne znaczenie ma psychologia. A rozmowa z innymi inwestorami potrafi czasem dać więcej do myślenia niż kolejny arkusz w Excelu.
Jeśli planujecie w przyszłości wybrać się na Walne GK Immobile, to dajcie koniecznie znać. Może się tam spotkamy 🙂 A jeśli byliście już kiedyś na WZA, to jestem bardzo ciekawy Waszych doświadczeń — warto było czy raczej strata czasu?





