Stoicyzm to temat, do którego regularnie wracam. Czytam zarówno klasyczne teksty Marka Aureliusza i Seneki, jak i współczesne próby reinterpretacji tej filozofii. Z ciekawością sięgnąłem po „Małą księgę stoicyzmu”, ponieważ jest to pierwsza książka młodego autora, która ma pełnić rolę szybkiego i przystępnego wprowadzenia do stoicyzmu.
Z założenia miała to być książka niewielka objętościowo, praktyczna i skierowana do osób, które dopiero zaczynają interesować się tą filozofią. Trzeba przyznać, że to ambitne zadanie, ponieważ stoicyzm nie jest ani prosty, ani szczególnie wdzięczny w popularyzacji.
O czym jest „Mała księga stoicyzmu”

Książkę można dość wyraźnie podzielić na dwie części. Pierwsza z nich to wprowadzenie teoretyczne do filozofii stoickiej. Druga część skupia się na praktykach stoickich, czyli konkretnych ćwiczeniach mających pomóc w codziennym życiu.
Autor obiecuje między innymi poprawę odporności emocjonalnej, większy spokój wewnętrzny, lepsze radzenie sobie z trudnymi sytuacjami oraz życie oparte na wartościach takich jak samodyscyplina, odwaga i rozsądek. Na poziomie deklaracji brzmi to zachęcająco i trudno się z tym nie zgodzić.
Praktyki stoickie jako najmocniejszy element książki
Zacznijmy od pozytywów, bo tych w książce jest więcej. Zdecydowanie najlepszą częścią „Małej księgi stoicyzmu” są praktyki stoickie. To właśnie one sprawiły, że nie żałuję czasu poświęconego na lekturę.
Czym są praktyki stoickie w ujęciu autora. Są to krótkie ćwiczenia, refleksje, formy medytacji i proste rytuały, które mają pomóc radzić sobie z codziennymi okolicznościami. Ich celem jest praktyczne wykorzystanie filozofii w momentach, gdy naprawdę jest nam potrzebna.
W książce znajdziemy 55 takich praktyk. Są one zwięzłe, konkretne i dobrze oddają sens stoickiego podejścia do życia. Można je czytać w dowolnej kolejności. Ja sięgałem po kilka dziennie, choć z perspektywy czasu uważam, że jeszcze lepiej sprawdziłby się system jednej praktyki dziennie.
Dużym plusem jest to, że do tych ćwiczeń można wracać po czasie. Nie tracą one aktualności i faktycznie pomagają zatrzymać się na chwilę refleksji. W moim odczuciu ta część książki bardzo dobrze oddaje ducha stoicyzmu i jest jej największą wartością.
Dla przykładu, dwie wybrane praktyki w dużym skrócie:
- Pierwsza dotyczy wieczornego podsumowania dnia. Przed snem warto zadać sobie kilka prostych pytań. Jaki dobry nawyk dziś kontynuowałem. Z jakiego złego nawyku zrezygnowałem. Co zrobiłem dobrze, a co mogłem zrobić lepiej. Za co jestem wdzięczny.
- Druga koncentruje się na świadomym zarządzaniu czasem. Autor zachęca do regularnego zastanawiania się, czy to, czemu poświęcamy uwagę, rzeczywiście ma dla nas wartość. Czy codzienne śledzenie wiadomości czyni nas lepszymi ludźmi, czy jedynie pochłania czas i energię, które moglibyśmy przeznaczyć na rzeczy naprawdę istotne.
Zmiana wydarzeń zewnętrznych jest niemożliwa. Możliwa jest za to zmiana sposób patrzenia na te wydarzenia.
Jonas Salzgeber Mała księga stoicyzmu
Słabszy wstęp teoretyczny
Niestety, część teoretyczna książki wypadła dla mnie znacznie słabiej. Autor sam określa ją jako luźne i konieczne wprowadzenie. W moim odczuciu ani forma, ani objętość tego fragmentu nie były potrzebne w takim zakresie.
Żarty i przykłady stosowane w tej części do mnie nie trafiły. Mam również wątpliwości, czy wstęp faktycznie musiał zajmować kilka rozdziałów. Książka miała być mała i zwięzła, a pierwsze dwa rozdziały spokojnie można by usunąć bez większej straty dla całości. Moim zdaniem książka tylko by na tym zyskała.
Co więcej, sposób przedstawienia podstaw stoicyzmu momentami bardziej mnie zniechęcał, niż zachęcał do dalszego zgłębiania tej filozofii. Było blisko tego, żebym odłożył książkę na bok i do niej nie wrócił.
Stoicyzm jako narzędzie samorozwoju
W pierwszej części książki wyraźnie widać perspektywę młodego autora i jego spojrzenie na stoicyzm przez pryzmat współczesnej kultury samorozwoju. Odniosłem wrażenie, że filozofia ta bywa tu traktowana jak internetowa, uproszczona wersja stoicyzmu, coś w rodzaju „stoicyzmu motywacyjnego”.
Momentami stoicyzm jawi się jako droga do bycia najlepszą wersją siebie niemal za wszelką cenę. Jakby był magicznym narzędziem prowadzącym do skuteczności, spokoju i sukcesu. Tymczasem klasyczny stoicyzm wcale nie jest taki prosty ani przyjemny. Jest wymagający, często niewygodny i daleki od kolorowych obietnic.
Właśnie dlatego stoicyzm nigdy nie był filozofią masową i prawdopodobnie nigdy nią nie będzie. Owszem, jego popularność w XXI wieku rośnie, ale nie oszukujmy się, to nadal filozofia trudna i stawiająca wysokie wymagania.
Rozumiem intencję autora, który chce zachęcić czytelnika do zainteresowania się stoicyzmem. Mam jednak poczucie, że takie uproszczenie może prowadzić do wypaczenia jego istoty. Przynajmniej ja odebrałem to w ten sposób.
Pierwsza lekcją jest zatem, aby nigdy nie obwiniać innych ludzi ani wydarzeń zewnętrznych za żadne negatywne emocje, które odczuwamy.
Jonas Salzgeber Mała księga stoicyzmu
Czy warto sięgnąć po „Małą księgę stoicyzmu”
W dużym skrócie, jeśli ktoś szuka książki o stoicyzmie głównie ze względu na praktyczne ćwiczenia, może po tę pozycję sięgnąć. Część poświęcona praktykom stoickim jest naprawdę solidna i warta uwagi.
Jeżeli jednak ktoś chce dopiero poznać fundamenty stoicyzmu, obawiam się, że ta książka może dać nieco wypaczony obraz tej filozofii. Czytelnik może odnieść wrażenie, że stoicyzm to albo forma duchowych poszukiwań, albo kolejna technika samorozwojowa. Dla mnie osobiście ten duchowy aspekt stoicyzmu nigdy nie był szczególnie istotny.
Na blogu publikowałem już tekst poświęcony klasycznym dziełom stoickich mistrzów i to od nich polecałbym rozpocząć przygodę z tą filozofią.
Podsumowując, „Mała księga stoicyzmu” okazała się dla mnie książką przeciętną. Nie jest fatalna, ale też nie zachwyca. Znalazłem w niej kilka wartościowych elementów i sądzę, że inni czytelnicy również mogą znaleźć w niej coś dla siebie. Przy dobrej promocji cenowej można po nią sięgnąć, jednak nie jest to stoicka lektura obowiązkowa.





Fajny artykuł, lubię jak ktoś praktycznie opisuje stoicyzm bo często się o tym zapomina. Te praktyki brzmią mega przydatnie, spróbuje coś z nich wprowadzić do codziennosci