recenzja sztuka wydawania pieniędzy Housela

Sięgając po książki Morgana Housela, mam zwykle pewność, że trafię na ciekawą i przemyślaną pozycję. Autor bestsellerowej „Psychologii pieniędzy” i tym razem dowozi. Choć moje oczekiwania były nieco ostudzone, „Sztuka wydawania pieniędzy” zaskoczyła mnie pozytywnie. Poniżej wyjaśniam, co konkretnie mi się w niej podobało i komu poleciłbym tę lekturę.

O czym jest książka „Sztuka wydawania pieniędzy”

sztuka wydawania pieniędzy okładka FP

Jak autor zaznacza na początku, wydawanie pieniędzy nigdy nie będzie nauką ścisłą. Trudno też ocenić, że jeden sposób wydawania jest zawsze dobry albo zawsze błędny. Dla jednej osoby dany wydatek będzie nadmuchującym ego luksusem, a dla kogoś innego spełnieniem marzenia. Codzienna kawa w mieście może być przyjemnym początkiem dnia, a może też wyglądać jak przejaw rozrzutności i zaniedbywanie budżetu domowego. Dlatego, w ujęciu Housela, wydawanie pieniędzy jest bardziej sztuką niż nauką.

W pierwszych rozdziałach autor dobrze tłumaczy, dlaczego ludzie mogą mieć skrajnie różne podejście do pieniędzy i do wydawania. Historie rodzinne, wychowanie, doświadczenia i osobowość sprawiają, że każdy chce dysponować pieniędzmi na swój sposób. Czasem warto spróbować spojrzeć na finanse cudzymi oczami, aby zrozumieć, czemu ktoś uważa dany wydatek za rozsądny.

Między skrajnym oszczędzaniem a wydawaniem „tu i teraz”

Housel zręcznie balansuje między dwoma skrajnościami. Z jednej strony mamy ekstremalne oszczędzanie aż do grobowej deski. Z drugiej strony jest szalone wydawanie zgodne z zasadą „żyje się tylko raz”. Obie postawy mogą prowadzić do problemów. W środowisku finansowym często gloryfikuje się oszczędzanie, czasem do tego stopnia, że staje się ono elementem tożsamości. Ktoś powtarza sobie w duchu: „Jestem osobą oszczędną”. Autor trafnie zauważa, że życie w takim trybie potrafi kumulować żal, zwłaszcza gdy permanentnie odkładamy ważne dla nas doświadczenia na później.

Żal jako kompas w decyzjach finansowych

Autor zachęca, aby przy wydatkach zadawać sobie proste pytanie: czy ta decyzja nie sprawi, że za kilka lat poczuję żal. Taki żal może wyglądać na dwa sposoby. Po pierwsze, możemy latami odkładać życie na później i nigdy nie kupić sobie wakacji, o których marzyliśmy, bo ciągle „jeszcze trochę” oszczędzamy. Po drugie, możemy wydawać tak dużo, że na emeryturze będziemy musieli prosić rodzinę o wsparcie, bo inaczej nie damy sobie rady. W obu przypadkach stawką jest poczucie kontroli nad własnym życiem.

Imponowanie innym

To nie jest rewolucyjne stwierdzenie, że pieniądze są także symbolem społecznym. Zazwyczaj im więcej ich mamy, tym łatwiej uwierzyć, że należymy do „lepszej” grupy. Jednocześnie po cichu często marzymy, by awansować jeszcze wyżej, do jeszcze bogatszego i bardziej elitarnego grona. Housel pokazuje, jak łatwo wpaść w pułapkę wydatków robionych dla wrażenia, a nie dla realnej poprawy jakości życia.

Autor pokazuje, że porównywanie się z innymi bywa destrukcyjne. Zawsze znajdziemy kogoś, kto ma większy dom, lepszy samochód i bardziej egzotyczne wakacje. Nawet jeśli awansujemy na wyższy poziom zamożności, szybko zaczniemy porównywać się z jeszcze bogatszymi. Ten mechanizm nie ma końca. Dlatego Housel, moim zdaniem słusznie, podkreśla, że warto nauczyć się radzić sobie z potrzebą porównywania, bo inaczej możemy mieć coraz więcej pieniędzy i jednocześnie coraz mniej spokoju.

Jeśli nie masz pewnych rzeczy, mogą one wiele dla Ciebie znaczyć. Kiedy już je masz, nie znaczą dla ciebie nic.

Morgan Housel „Sztuka wydawania pieniędzy”

Oszczędzanie to też kupowanie

Autor opisuje ciekawy mechanizm księgowania mentalnego, co prawda nie jako pierwszy, ale robi to w naprawdę przystępny sposób. W skrócie chodzi o to, że gdy wydajemy pieniądze, znikają one z konta, a w zamian dostajemy produkt lub usługę. Gdy oszczędzamy, pieniądze zostają z nami, na rachunku bankowym albo w inwestycjach. Housel sugeruje, aby myśleć o zaoszczędzonych kwotach tak, jakbyśmy już je „wydali”. Brzmi to przewrotnie, ale ma sens, jeśli uznamy, że oszczędzanie jest kupowaniem niezależności w przyszłości. Każde odłożone 100 zł to w pewnym sensie fragment czasu, który w przyszłości możemy odzyskać. Czas, w którym nie będziemy zależni od innych i będziemy mieć większą kontrolę nad własnym życiem. Tę niezależność obaj uznajemy za jedną z najlepszych miar bogactwa.

Co robić, a czego unikać podczas wydawania pieniędzy

Trudno wskazać jednej konkretnej osobie, jak ma wydawać pieniądze, aby była długoterminowo szczęśliwa. To zbyt indywidualna (i trudna) sprawa. Autor dobrze zauważa jednak, że istnieją nawyki i sytuacje, które dość często prowadzą do żalu, oddawania kontroli nad własnym życiem komuś innemu i ogólnego rozczarowania. Taki „antyporadnik”, czyli lista rzeczy, których warto unikać, może być dla wielu osób bardziej praktyczny niż kolejne ogólne hasła o oszczędzaniu.

  • wydawanie pod presją porównywania się z innymi i chęci imponowania,
  • w zakupach kierowanie się tym co ktoś o nas pomyśli, a nie użytecznością rzeczy,
  • kredytowanie stylu życia kosztem spokoju i elastyczności w przyszłości,
  • skrajności, czyli albo nieustanne odkładanie życia na później, albo ciągłe wydawanie w trybie „tu i teraz”.

Sztuka wydawania pieniędzy podsumowanie

Tę książkę czytałem stopniowo, zazwyczaj po jednym rozdziale dziennie, bo taki tryb najbardziej mi pasuje. W tym przypadku to dobre podejście, bo część rozdziałów zostaje w głowie i skłania do zastanowienia się nad własnym podejściem do pieniędzy. Housel nie moralizuje. Zamiast tego podsuwa pytania i perspektywy, które pomagają wydawać pieniądze tak, abyśmy w długim terminie byli spokojniejsi i bardziej zadowoleni ze swoich decyzji.

Morgan raz jeszcze udowadnia, że potrafi świetnie łączyć psychologię z finansami. W ciekawy sposób opisuje zagadnienia związane z pieniędzmi i podaje je tak, aby skłaniały do refleksji. Bardzo dobrze pokazuje też, czym różni się status od niezależności i dlaczego są to dwie zupełnie inne miary sukcesu. Jednocześnie, w zdroworozsądkowy sposób, tłumaczy, czym kończy się ślepe dążenie do jednego albo drugiego.

Dla kogo to będzie świetna książka, a kto może się odbić

Jeśli szukasz poradnika finansowego, to nie jest ta książka. To nie jest pozycja, która prowadzi krok po kroku i podaje konkretne reguły wydawania pieniędzy. Jej cel jest inny. Ma skłonić do przemyślenia własnych nawyków i do eksperymentowania z wydatkami. Autor podkreśla, że warto próbować, bo tylko w ten sposób da się uczciwie ocenić, na co faktycznie warto wydawać pieniądze. Nie według internetowego guru, tylko według własnych preferencji.

  • Spodoba się, jeśli lubisz książki o psychologii pieniędzy, nawykach i podejmowaniu decyzji.
  • Spodoba się, jeśli interesuje Cię temat statusu, porównywania się i tego, jak wydatki wpływają na poczucie niezależności.
  • Może nie podejść, jeśli oczekujesz twardych narzędzi: tabel, wykresów, budżetu domowego i gotowych zasad w stylu „zrób X, a potem Y”.
  • Może nie podejść, jeśli szukasz książki stricte instruktażowej, która daje reguły na to, jak wydawać pieniądze.

Książkę „Sztuka wydawania pieniędzy” polecam każdemu, komu zdarza się wydawać pieniądze, czyli w praktyce wszystkim. To lektura, która pomaga zbudować własną filozofię tego, czym pieniądze mają dla nas być. A to bywa równie ważne jak znajomość podstaw inwestowania. Jeśli lubisz styl Morgana Housela z „Psychologii pieniędzy”, tutaj dostaniesz podobny klimat, tylko przeniesiony na temat wydatków, statusu i świadomych wyborów.

Dziękuję wydawnictwu Onepress za udostępnienie kopi recenzenckiej książki.

władca finansów najlepsza książka o finansach osobistych i inwestowaniu